Select Page

Fotorelacja z weekendowego wyjazdu: Bukowina, Zakopane

Fotorelacja z weekendowego wyjazdu: Bukowina, Zakopane
Ten wyjazd wyszedł bardzo spontanicznie, ponieważ 1,5 tygodnia przed nim zdecydowaliśmy, że gdzieś jedziemy. Znaleźliśmy pokój w dobrej cenie, tydzień później spakowaliśmy rzeczy i pojechaliśmy na miejsce. A gdzie? W okolice Bukowiny Tatrzańskiej, Poronina i Zakopanego.

SOBOTA
 
Nie ukrywam, że głównym celem były termy w Bukowinie. Nasi znajomi, dalsi i bliscy, ogólnie bardzo wiele osób chwali sobie termy właśnie w Bukowinie. Nasłuchaliśmy się wielu opinii, że jest tam super, że można być tam cały dzień, że naprawdę polecają. Polemizowałabym z tym. Ale o tym za kilka chwil.

 

 

Po drodze przystanek w Macu, czasami zgrzeszymy i wstąpimy, jesteśmy świadomi jak niezdrowe jest jedzenie z Maca, ale wszystko jest dla ludzi :)

 

Poza tym najbardziej lubię kawę w Macu :)

 

W dalszą drogę i stanie w korku. Jedynym minusem wyjazdu w stronę Zakopanego jest wielki korek na Zakopiance…
Czas między rozmowami z rodzinką umilałam sobie książką „Tylko Ty”. W piątek zapraszam na recenzję :)
A to kilka widoczków po drodze uchwyconych za pomocą mojego telefonu Xiaomi Redmi Note 2, myślę, że są całkiem niezłe :)

 

 

 

Po dojechaniu na miejsce rozpakowaliśmy rzeczy i ruszyliśmy w stronę Bukowiny.

 

Pierwsze, co uderza, gdy się wchodzi do wnętrza to niestety duchota (przez którą po 2,5h moje ciśnienie było bardzo niskie, bolała mnie głowa i czułam się bardzo słabo), a drugie to ceny, które jak dla mnie są bardzo wysokie. Gdybyśmy chcieli w piątkę spędzić cały dzień na termach to musielibyśmy zapłacić 500 zł. Cena za 2,5h to 67 zł za osobę, więc jeszcze do przeżycia. Choć szczerze mówiąc o wiele bardziej podobały mi się termy w Jeleniej Górze, a są mniej znane, niż te w Bukowinie.

 

 

Wnętrze prezentuje się niezwykle pięknie i to trzeba przyznać. Drewniany sufit, drewniane elementy, elegancja, czystość, wszystko pięknie wygląda. Do dyspozycji jest jeden basen wewnątrz, jacuzzi (do którego obowiązuje kolejka, która zmienia się na sygnał dźwiękowy, więc nawet z niego nie skorzystaliśmy), rwąca rzeka (która nie była rwąca, bo ludzie swoim ciałem opierali się o dysze, mimo kartki zawieszonej przed wejściem do rwącej rzeki zakazującej tego!), trzy baseny na zewnątrz oraz wydzielone miejsce z basenami dla dzieci, co jest wielkim plusem.
Wewnątrz znajduje się także bufet, w którym można zjeść i czegoś się napić.

 

 

 

Robi wrażenie prawda? Dookoła basenów są leżaczki, dzięki czemu można się wygodnie położyć.

 

Termy w Bukowinie zachwyciły mnie najbardziej swoim wyglądem. Poza tym po godzinie-dwóch zrobiło się… nudno. Niestety nie rajcuje nas siedzenie/leżenie plackiem w wodzie. Mam porównanie do Jeleniej Góry i tam było o wiele więcej atrakcji, mimo niewielkiej powierzchni basenowej. Zabrakło zjeżdżali (owszem była jedna, ale w sekcji dziecięcej i niezbyt zachęcała do skorzystania, dwie pozostałe znajdowały się na zewnątrz, czyli korzystanie w zimie odpada), większej ilości bąbelków, jacuzzi, pryszniców wodnych, etc. Ludzi było sporo, jednak nie odczuwa się tłumu, ponieważ basenów jest sporo i są one naprawdę duże.
Gdyby nie to, że inne osoby nastawiły nas, że jest tam super to pewnie bylibyśmy zachwyceni. Niestety czujemy się troszkę rozgoryczeni. Jak dla mnie termy w Bukowinie są troszkę przereklamowane. Jeśli lubicie popływać i się powygłupiać to polecam zwykły basen, a jeśli chcecie się zrelaksować i po prostu poleżeć to zachęcam. Jeśli nie nastawicie się na super zabawę to powinno Wam się podobać :)
Po termach posiedzieliśmy chwilę w pokoju, po czym ruszyliśmy na wieczorny spacer w poszukiwaniu restauracji. Znaleźliśmy ją chyba jakiś kilometr od naszego pensjonatu – Karczma Baca, polecam. Zatrzymaliśmy się w miejscowości Suche i muszę Was uprzedzić, że gdy będziecie spacerowali mostkiem, który prowadzi na główną ulicę to uważajcie na drogowskaz uliczny, który zawieszony jest na wysokości głowy 170cm człowieka. Wszyscy go zauważyli tylko nie ja gapa, więc miałam z nim bliskie spotkanie 😀 Piszę o tym – ku przestrodze, uważajcie na znaki uliczne 😀
W restauracji wypiliśmy pyszne grzane winko, zjedliśmy kolację i ruszyliśmy w stronę pensjonatu.

 

Mama przed wejściem.

 

Klimat sprawił, że zmusiliśmy z Karolem moją siostrę do zrobienia tego zdjęcia, które nieodzownie kojarzy mi się z Rosjanką :) Bardzo lubię to zdjęcie.
Droga powrotna do pensjonatu była najlepsza z całego wyjazdu! Większość drogi przebiegliśmy, bo rzucaliśmy się śnieżkami, a śniegu w tamtych okolicach co niemiara! Było super w końcu mieć w rękach prawdziwy śnieg. Razem z siostrą i mamą zjeżdżałyśmy też na kurtkach z górek, które napotkaliśmy i robiłyśmy aniołki/orzełki na śniegu. I przy tym, i przy bitwie na śnieżki było bardzo wiele śmiechu i radości. Chyba każdy z nas poczuł się, jak dziecko :) Do pokoju wróciliśmy przemoknięci i przemarznięci, ale to nie miało większego znaczenia :)
Ciekawa jestem, co sobie pomyśleli o nas kierowcy w samochodach widząc piątkę dorosłych ludzi biegających po chodniku ze śniegiem 😀

 

Wieczorny relaks – żeńska część gra w „5 sekund”, oj przy tej grze jest tyle śmiechu, co niemiara 😀 W przyszłym tygodniu postaram się napisać recenzję :)
Męska część gra w bilarda, ostatnio ulubioną rozrywkę panów 😀

 

 

 

Skupiony tata 😀

 

 

 

Decydujący ruch…
NIEDZIELA

Widok z balkonu.
Pobudka, śniadanko, pakowanie się, wyjazd do Zakopanego.

Mama.
Moja siostra, Ania.
Ja.

Spacer…

Karol, mąż.
Po spacerze czas na kawę w bardzo klimatycznej restauracji – Gazdowo Kuźnia na Krupówkach.

Mama.

 

 

 Mniam, pyszna kawa!

 

Dalsza część spaceru.

 

 

Chcieliśmy wyjechać na Gubałówkę, jednak ilość ludzi czekająca w kolejce do wyciągu nas przerosła i woleliśmy wracać do domu będąc świadomi, jakie kroki nas czekają. W Zakopanem byłam już chyba czwarty czy nawet piąty raz, więc Gubałówka mi nie dziwna :) W sumie to lubię to miasto i jak widać co jakiś czas do niego sukcesywnie wracam :)

 

Korków dużych na szczęście nie było, może dlatego że jechaliśmy przez Czarny Dunajec. Mogliśmy podziwiać przepiękne widoki jak na zdjęciu powyżej.
W drodze powrotnej chcieliśmy bardzo zjeść obiad w Krakowiakach i Góralach, ale nie było ani jednego miejsca. Przejechaliśmy kawałek do Zajazdu Biesiada i na szczęście zwolniło się miejsca, więc czym prędzej zamówiliśmy obiad. Restaurację polecam, pyszne jedzonko, piękny wystrój i miła obsługa.
Modelki 😀
Zdążyłam zrobić tylko zdjęcie swojej przystawce 😀 Pyszny ser góralski z sałatką, przepyszną żurawiną i tostami. Ciekawe połączenie, naprawdę bardzo dobre.
I powrót do domu, do codzienności… Ale fajnie było odżyć na chwilę, uciec od domu i obowiązków przynajmniej na dwa krótkie dni, spędzić czas razem, odstresować się. Wyjazd bardzo udany, kolejne mnóstwo wspomnień i zabawnych sytuacji, o których nie będę tutaj pisać, ale jak tylko sobie je przypominam to po prostu chce mi się śmiać 😀
A Wy lubicie takie spontaniczne wyjazdy? :) Byliście w Bukowinie, co myślicie?

Autorka

Katarzyna Nowak

Mama, żona, freelancerka, fotograf, grafik, webmaster. Lubi planować. Wielbicielka książek. Na swoich zdjęciach łapie ulotne chwile. Kocha to, co robi i zawsze dąży do spełnienia marzeń.

  • W tamtych rejonach byłyśmy jeszcze w podstawówce. Mamy zamiar za rok może wpaść do Zakopanego i okolic. Uwielbiamy takie spontaniczne wyjazdy. Będziemy miały na uwadze restauracje, które polecacie.

  • Termy niestety nie są dla mnie :) Byliśmy kiedyś w Szaflarach i cóż, tak jak piszesz po pewnym czasie zrobiło się po prostu nudno… Do tego te ceny… Zwyczajnie szkoda nam kasy… Z kolei moi teściowie bardzo lubią spędzać tak czas i nawet mają ulubioną porę – 20:00-22:00 kiedy opłaca się to najbardziej :) Zakopane uwielbiamy, ale staramy się je odwiedzam między sezonem letnim a zimowym :) Tłumy po prostu nas przytłaczają, zarówno na szlakach jak i w samym mieście… :) Zrobiłaś mi ochotę na oscypek z żurawiną 😛

    • Katarzyna Nowak

      O czyli w Szaflarach też nie ma zbyt wielu atrakcji?
      Tłumy da się jeszcze przeżyć, ale gorzej z korkami…
      Dzisiaj jeszcze zjadałam na śniadanie smażonego oscypka 😀

  • W Bukowinie nie byłam, ale w Białce, to chyba po sąsiedzku prawie… W Białce mało płaciliśmy za termy, bo nasz hotel (Burkaty) miał jakąś umowę z termami i powołując się na zameldowanie w nim można było kupić o połowę tańsze wejściówki.

    • Katarzyna Nowak

      O widzisz, to super :) A powiedz mi, jak termy w Białce? Zastanawialiśmy się też nad Białką właśnie.

      • Moim zdaniem spoko. Oczywiście też zjeżdżalni nie zauważyłam, ale to pewnie chodzi o to, że zjeżdżalnie to raczej domena aquaparków…, ale z tego co pamiętam, to jest kilka programów do wyboru (podczas zakupu biletów i od tego zależy cena. Osoby z dziećmi mają jakby swoją strefę. Wewnątrz bufet z kawą, drinkami. W budynku (blisko basenów) strefa gastronomiczna z dobrym jedzeniem na każdą kieszeń (jak myślę). Na stronie term dowiesz o co chodzi z tymi programami (strefa relaksu i czegoś tam jeszcze, nie pamiętam).

        • Katarzyna Nowak

          W Jeleniej Górze, nie wiem, czy byłaś, ale tam też były termy i dwie zjeżdżalnie, i jeszcze kilka innych atrakcji :)
          Dzięki za info, może jeszcze kiedyś się tam wybierzemy 😉

  • Informator Czytelniczy

    Cudowne widoki! Okolice znam głównie z wyjazdów wakacyjnych, ale zimą też wygląda to pięknie! :)

    • Katarzyna Nowak

      Jakoś tak bywa, że zazwyczaj w tamtych okolicach jestem zimą 😀

  • Jak ja dawno nie grałam w bilarda :) A takie pozytywki to są chyba wszędzie. widziałam ja nad morzem i dzisiaj w Warszawie :)

    • Katarzyna Nowak

      Potrafisz grać w bilarda? To super! Ze mnie się tylko naśmiewają, bo cóż… trzymanie i manewrowanie „kijem” mi nie idzie 😀
      A ja pierwszy raz widziałam taką pozytywkę! Jak na takie maleństwo to są dość drogie :)

  • zima marzenie – śnieg i słońce <3

    • Katarzyna Nowak

      Dokładnie, przynajmniej troszkę mogłam zaznać tej pięknej strony zimy :)

  • Paula K.

    Widok Giewontu to mi się chyba nigdy nie znudzi. W Bukowinie nie byłam, ciągle jest to miejsce „do zobaczenia kiedyś”.

    • Katarzyna Nowak

      Mnie chyba też nie, góry zawsze mnie zachwycają :) Chyba nic straconego, może dla osób kochających narty Bukowina zrobiłaby większe wrażenie…

  • Termy to nie dla mnie, ale wyjazdu i tak zazdroszczę. Fajne towarzystwo, mnóstwo zabawy, pyszne jedzenie – czego chcieć więcej? :)

    • Katarzyna Nowak

      Więcej wolnych dni na wyjazdy 😀

  • Książkowo-Hanka-Blog

    Mocno zastanawiałam się nad grą 5 sekund i…. nie kupiłam i teraz żałuje 😛

    • Katarzyna Nowak

      Polecam! Super zabawa i dużo śmiechu! :)